Noc Świętojańska

W Brańszczyku, jak wszędzie nad wodą, w tę noc odbywają się obrzędy związane z naturą, ogniem i wodą, będące próbą zasymilowania przez chrześcijaństwo pogańskich obrzędów związanych z letnim przesileniem słońca.  Chrześcijaństwo ten zwyczaj przejęło i zaakceptowało, ponieważ ta noc związana była z imieniem św. Jana. A ponieważ  jest  to i najkrótsza noc w roku i początek lata, więc jest potrójna okazja do świętowania, radości i zabawy.

Zobaczmy jak to wczoraj wyglądało.

Zgromadzeni widzowie zostali przywitani obrzędem poświęcenia wody,  jako że św. Jan był zawsze związany z wodą i chrztem. Kilka miłych i ważnych słów powiedział ksiądz dyrektor  Łukasz Mikołajczyk z zakonu Orionistów. Żeby nie było wątpliwości co do chrztu rzeki, z humorem potwierdził to wójt gminy Brańszczyk, Wiesław Przybylski. Przy okazji podziękował organizatorom za przygotowanie tego, co za chwilę miało się wydarzyć.

Pogoda była łaskawa (bo zamówiona!) i pozwoliła na realizację całego programu.

A zaczęło się to od występów Koła Gospodyń Wiejskich Klub Seniora z Brańszczyka.  

Następnie zaprezentowało się Koło Gospodyń „Porębianki” z Poręby a po nich oglądaliśmy wspólny występ przedstawicieli Koło Gospodyń Wiejskich Turzyniacy i Stowarzyszenia „Turzyńska Seniorada” z Turzyna. Ważne, że w składzie tych zespołów znaleźli się także panowie, którym wcale nie przynosiło to ujmy.

Gwoździem programu stała się jednak inscenizacja Nocy Świętojańskiej przygotowana przez panią Monikę Andrzejewską. Znaleźliśmy tu zarówno wątek wicia wianków przez dziewczyny,  jak też szukanie kwiatu paproci.

Gdy chłopakom udało się w lesie  go w końcu odnaleźć, wszyscy świętowali to  śpiewami  i tańcami dokoła ogniska.

Jak stary zwyczaj nakazuje, dla odgonienia złych mocy niezbędne było palenie ziół takich jak czarny bez, bylica, dziurawiec, biedrzeniec, łopian, ruta i kilka tajemnych składników.

Ich moc odpędzała choroby od ludzi i zwierząt, a także chroniła pola uprawne od klęsk żywiołowych jak grad, susza, powódź. Do tego niezbędne było odprawienie zaklęć przez Szamankę.  Po tej części pozostała już tylko zabawa i skakanie przez ognisko.

Panny korzystając z magicznych mocy, które się tu przewijały, postanowiły wywróżyć sobie przyszłe losy. Puszczając swoje wianki na wodę mogły się dowiedzieć, czy i kiedy uda się znaleźć męża. Dlatego ważne było obserwowanie, czyj wianek popłynie z prądem, czyj zaplącze się w szuwarach no i  który z chłopców wyłowi czyjś wianek z nurtu. Jeśli wyłowi go kawaler, oznacza to szybkie zamążpójście, jeśli nie, wianek spłonie lub utonie, oznacza to staropanieństwo.

Współczesne dziewczyny traktują te wróżby na szczęście dość lekko, bo każda nie czekając wyroków losu potrafi zadbać o swoją przyszłość.

Gdy już zmrok zapadł, wszyscy uczestnicy i zgromadzeni goście skorzystali z zaproszenia do ogniska i grilla na smaczne kiełbaski, kaszanki i mięsiwo, przygotowane przez strażaków z OSP Białebłoto. Za to o bezpieczeństwo dbali nasi strażacy z OSP Brańszczyk.

Jeśli już jesteśmy przy podziękowaniach, trzeba miło wspomnieć że łódź udostępnił i prowadził pan Jan Szymanik a kajaki do asysty łodzi z księdzem udostępnił Grzegorz Kaflik.

Smakowitości należało szybko spożywać, bo jak wiadomo, dzisiejsza noc była bardzo krótka.

A potem spadł deszcz.