Piknik Sportowo – Rekreacyjny

Z okazji Dnia Dziecka, w niedzielę, 6 czerwca w Skansenie w Brańszczyku miał miejsce piknik. Dawno nie mogliśmy z powodu pandemii pooddychać świeżym powietrzem, pobawić się z kolegami i przyjaciółmi. Skoro nadarzyła się okazja i pandemia wreszcie popuściła, gości w Skansenie nie zabrakło. A atrakcji było sporo, więc od początku:

Spotkanie otworzył wójt, pan Wiesław Przybylski, który sam się bardzo cieszył, że może w końcu zaprosić mieszkańców i gości po długiej blokadzie do wspólnej zabawy.

Zaraz potem zaprosił do Niebieskiej Chaty, gdzie Bajarka, Monika Andrzejewska, zaczęła snuć swe niesamowite, emocjonujące opowieści. Na początku była piękna opowiastka o piekielnym niedźwiedziu i dzielnym Przemyszku, który wyzwolił Puszczę Białą od okrutnej bestii. Jest to legenda z naszych okolic bo z Kurpi. Nie wiadomo do końca, czy legend, czy historii prawdziwych, bo ich ślady są widoczne do dzisiaj.

Kolejne bajki w konwencji Japońskiego teatru Kamishibai wtajemniczały widzów w indiańską historię o Orle, który myślał, że jest kogutem, a na zakończenie pani Monika opowiedziała polską legendę o Smoku Wawelskim.

Kolejną atrakcją były opowieści o naszej przyrodzie, która wiedzie swoje życie tuż przy nas, przy naszym boku. Szkoda, że nie zawsze dostrzegamy piękno, którym obdarza swoich cierpliwych obserwatorów. Dlatego historie opowiedziane przez leśniczego z Tuchlina Rafała Wyszyńskiego i Marka Twardowskiego z Mazovian Wildlife, informacje oraz ciekawostki o wyjątkowym i zagrożonym gatunku ptaka Bekasie Dubelcie, które to ptaki mieszkają w nadbużańskich błotach. Wytrwali obserwatorzy mogli także spojrzeć w lunetę i podpatrzeć ptasie życie z bliska.

Tyle w chatach. A na trawie też było sporo atrakcji. Przede wszystkim zjeżdżalnie, no niestety tylko dla młodszych.

Dla starszych była strzelnica, biegi, konkurencje i rywalizacja sportowa, z których biegi w workach sprawiały najwięcej trudności.

Wszystkich interesowały cuda zrobione z niczego, o których opowiadała i pokazywała jak to zrobić pani Bogusia Sutkowska. Wspaniałe ozdoby i zabawki za pomocą farb i odrobiny kleju wyczarowywały dzieci pod kierunkiem pani Darii Skórki.

Wielka kolejka zrobiła się do przejażdżek na koniach udostępnionych przez stajnię Konikowo z Brańszczyka.

Ale hitem było malowanie buziek, zaplatanie kolorowych warkoczy oraz oczywiście puszczanie ogromnych baniek mydlanych, które jak się okazuje – potrafi dzisiaj zrobić prawie każdy.

Największym wydarzeniem Pikniku był pokaz karate kyokusin w wykonaniu UKS Karate Kyokushin Warszawa – Wesoła sekcja Brańszczyk, pod okiem senseja Zbigniewa Ostrowskiego. 

Dwuletnie treningi pokazały, że umiejętności tu zdobyte poprawiają kondycję fizyczną, zdrowie, a przede wszystkim równowagę umysłu, bo karate to nie tylko fizyczność ale także umiejętność odprężenia i osiągnięcia spokoju wewnętrznego. Oczywiście przy okazji treningi karate pozwalają nauczyć się umiejętności obrony w sytuacjach niebezpiecznych. Dlatego skoro organizatorzy zapraszają do udziału w zajęciach w nowych grupach, które zaczną się we wrześniu – to  warto skorzystać.

W międzyczasie warto było także zajrzeć do Bartnej Chaty, gdzie można było przypomnieć sobie tradycje kurpiowskich bartników oraz galerię pięknych zdjęć przyrodniczych związanych z pszczołami.

Pamiątką z Pikniku była też między innymi wata cukrowa, którą dostało każde dziecko uczestniczące w pikniku.

Niestety wata się zjadła, zostały tylko patyczki, więc najtrwalszą pamiątką okazały się monety – „Srebrne Brańszczyki”, które w kuźni można było sobie wybić pod okiem pana Marka Bralewskiego z Knurowca.

Ostatnie godziny Pikniku były zagrożone przez dużą chmurę deszczową, ale chmura się w końcu rozmyśliła i rozeszła. Taka to była impreza.