Tekla Rapacka (1799 – 1883)

Tekla Kozłowska urodziła się w wiosce Mokrzyce pod Pułtuskiem w 1799 roku. W młodym wieku (miała zaledwie 17 lat) poślubiła ziemianina Wincentego Rapackiego, z którym dość szybko pomnożyła posiadany majątek umiejętnie modernizując posiadane gospodarstwa zgodnie z najnowszymi osiągnięciami agronomii.
Dzięki pracowitości i przedsiębiorczości, pomimo niewoli carskiej małżonkowie Rapaccy zgromadzili pokaźny majątek, doszli do posiadania kilku majątków ziemskich między innymi w Borzęcinie, Ożarowie i Warszawie.
Pracowici, dobrze zarządzający powierzonym mieniem młodzi ludzie zdobyli środki, które pozwoliły im na zakup od rządu rosyjskiego, majątku Brańszczyk, dobra sięgające od Jaszczułt aż po Tuchlin.

W 1820 roku w Brańszczyku przyszła na świat jedyna córka Rapackich – Konstancja.

W 1833  roku przeznaczyła duże środki na budowę kościoła parafialnego w Brańszczyku  a w 1839 roku ufundowała obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, który dziś zdobi ołtarz główny w brańszczykowskiej świątyni. Gdy jej córka Konstancja Deskur w 1848 roku odbyła pielgrzymkę do Rzymu na osobistej audiencji u papieża Piusa IX otrzymała relikwiarz wszystkich świętych – dar dla parafii w Brańszczyku.

Parafia w Brańszczyku, stan obecny.

Konstancja Rapacka w 1837 roku poślubiła Józefa Modlińskiego. Bezdzietne małżeństwo  trwało do śmierci Józefa w  1843 roku.

 Młoda wdowa w 1850 roku powtórnie wyszła za mąż za Stanisława Ksawerego Aleksandra Deskura, człowieka bardzo zacnego i majętnego.  Z drugiego małżeństwa także nie przyszły na świat dzieci. 

Rodzina Rapackich około 1850 roku osiadła w Warszawie oddając dobra brańszczykowskie w dzierżawę.    Z przyczyn pielęgnowanej oszczędności matka przeniosła się do domu córki przy Oboźnej 1 w Warszawie. Dziś  w jego miejscu stoi budynek komendy głównej Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP.

Kiedy w 1853 roku zmarł Wincenty Rapacki, Tekla jedyne oparcie miała w swej córce, której nie było dane zaznać pełni rodzinnego szczęścia, a zwłaszcza macierzyństwa.

Stanisław Deskur umiera w  1874 r., a bezdzietna Konstancja zostaje właścicielką wszelkich tych dóbr. Po bezdzietnej śmierci Konstancji w 1879 roku to właśnie Tekla Rapacka przejęła majątki w Borzęcinie i Ożarowie następnie te dobra ziemskie o powierzchni łącznej 1800 morgów wraz z zabudowaniami oraz inwentarzem żywym i martwym sprzedała synowi największego bankiera warszawskiego Edwardowi Kronenbergowi.

W roku śmierci swej córki sprzedała Brańszczyk z przyległościami, zastrzegając nowemu nabywcy, wieloletniemu dzierżawcy Adolfowi  Rudzkiemu, aby  na pamiątkę dawnej właścicielki wystawił trzy krzyże przy drogach wjazdowych do Brańszczyka.

Wola pierwszej prywatnej właścicielki dóbr została spełniona, okazałe żeliwne krzyże na kamiennych postumentach stoją do dziś na krańcach miejscowości.

Cały fundusz, wynoszący 193.000 rubli, Rapacka niezwłocznie przekazała w znacznej części dla Towarzystwa Dobroczynnego.

Nie upłynęło i roku od tej wielkiej ofiary, gdy Tekla Rapacka, wyjechawszy przypadkiem na ulicę Koszyki w Warszawie, stwierdziła, jak szczupłym jest kościół parafialny Św. Barbary, stojący na bagnistym terenie przy cmentarzu dla biedoty, której nie stać było na pochówek przy kościołach w mieście. Kościółek nie mógł pomieścić więcej na 200 osób, a parafia obejmowała kilkanaście tysięcy mieszkańców.

To spowodowało, że całą resztę szacunku za dobra Brańszczyk, w kwocie 82.300 rs. ofiarowała nowym aktem darowizny na rozszerzenie obecnego, lub wybudowanie nowego kościoła dla parafii św. Barbary, z warunkiem, ażeby raty z Brańszczyku odbierała osoba, wprost przez testatorkę wybrana, a która przyrzekła doprowadzić budowę do skutku.

Współcześnie, po pożarze i zaburzeniach wojennych, kościół św. Barbary nie dotrwał do dzisiejszych czasów, za to przy dzisiejszym kościele Piotra i Pawła (ul. Emilii Plater) wybudowano na pamiątkę kaplicę św. Barbary z przeniesionymi szczątkami z ówczesnego cmentarza.

Wiele osób ze swej rodziny, a nawet obcych, obdarzyła Tekla Rapacka znacznymi funduszami, lecz i resztę swego majątku przeznaczyła na cele dobra powszechnego. Sprzedała dwa swoje domy w Warszawie i rozporządziła testamentem. Pomijając legaty na korzyść krewnych zapisała m. innymi:

1. 6 000 rs. na zakład dla kobiet, potrzebujących przytułku
2. 5 000 rs. na kasę pożyczkową dla rzemieślników i wyrobników
3. 10 000 na fundusz wieczysty dla tworzącego się Towarzystwa Opieki nad Dziećmi i rs. 5 000 dla Towarzystwa pomocy dla sług
4. 5 000 rs. na Przytułek dla nauczycielek, obecnie istniejący przy ulicy Żurawiej.

Resztę, wynoszącą kilkadziesiąt tysięcy rubli, przeznaczyła  na rozpowszechnianie książek, popularyzujących nauki przyrodnicze, i w tym celu uprosiła znanego ze swych uczuć obywatelskich, Prezesa Towarzystwa Dobroczynności o utworzenie oddzielnego Komitetu w Towarzystwie, który by się zajął jego zorganizowaniem.

Szereg tych ofiar wykazuje, ze Tekla  Rapacka była rzeczywiście istotą wyjątkową. Za życia wyzuła się tak dalece z majątku, że tylko procent prawny od sumy szacunkowej za sprzedane domy, zaledwie wystarczający na skromne utrzymanie, pozostawiła dla siebie.

Kosztem 190 tysięcy rubli, w 1880 roku,  ufundowała tanie kuchnie w Warszawie, wsparcie dla ubogich uczniów, stancje dla nauczycieli i nauczycielek, czy szkołę dla głuchych i ociemniałych przy ul. Piwnej.

 Rozdała nadto za życia powozy, konie i wiele innych rzeczy, a nawet z tego niewielkiego procentu, jaki sobie zastrzegła, wspierała i obdarzała jeszcze potrzebujących. Przy tym była hojna przez całe życie i tak skromna, że unikała podziękowań, a nawet rozmów o tym.

Właścicielami Borzęcina, gdy spalił się tam kościół drewniany, byli wówczas Państwo Rapaccy.. Proboszcz udał się wówczas do dziedziczki, za której wstawieniem powstała nowa, murowana, dość okazała świątynia, ufundowana prawie w całości przez Rapackich. Parafianie bowiem, przyczynili się do budowy jedynie pracą ręczną i transportem materiałów. Nigdy nie wspominała, choć o Borzęcinie i o grobie tamże rodzinnym nieraz mówiła.

Kościół w Borzęcinie, stan obecny

Tekla Rapacka dożyła sędziwego wieku. Zmarła 12 stycznia 1883 roku przeżywszy 84 lata.

Wspomnienia o jej bogobojnym życiu i hojnej dobroczynności ukazały się we wszystkich gazetach i czasopismach warszawskich. Hołd jej pamięci złożyła między innymi poetka Maria Unicka, redaktorka pisma ilustrowanego „Bluszcz” oraz jej mecenas i wykonawca jej testamentowej woli Rajmund Wierzchlejski..

opr. C. K.